czwartek, 6 października, 2022
Google search engine
Strona głównaWarto wiedziećTak prounijna propaganda mydli nam oczy

Tak prounijna propaganda mydli nam oczy

Prounijna propaganda jest tak nachalna, że większość ludzi nawet nie przyjmuje do wiadomości tego, iż może być przesadzona lub tym bardziej nieprawdziwa.

Któż to tak śnieżkiem prószy z niebiosów?
Dyć oczywiście pan wojewoda;
módl się, dziecino, z całą krainą –
niech Bóg mu siły doda;
śnieżku naprószył, śnieżek poruszył
dobry pan wojewoda

Ten wiersz pt. „Zima z wypisów szkolnych” Konstanty Ildefons Gałczyński napisał w 1936 roku. Czyli już w II Rzeczpospolitej Polacy wszystko mieli zawdzięczać politykom i urzędnikom. Potem w Polsce Ludowej politrucy opowiadali, że gdyby nie socjalizm i wieczna przyjaźń ze Związkiem Radzieckim, to ludzie by nie umieli pisać ani czytać, chodziliby boso i nie dojadali. Teraz bożkiem jest Unia Europejska, a wszystko dzieje się dzięki dyrektywom i dotacjom z Brukseli. Propaganda jest taka, że gdyby nie Unia, to by krowy nie dawały mleka, kury by nie znosiły jajek, nie padałby deszcz ani nie rodziłyby się dzieci.

Rzetelny jak Businessinsider

Serwis businessinsider.com.pl opublikował bałwochwalczy artykuł na temat wspaniałości, jakie na nas spływają z Brukseli. Dziennikarz nie tylko zachwyca się Unią, ale i podaje dane, który kompletnie nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Twierdzi, że polska składka członkowska do Unii Europejskiej w ciągu 17 lat wyniosła 6,1 mld euro. To ciekawe, bo tylko w tym roku wynosi 28,5 mld zł (plus prawie 12 mld zł współfinansowanie z budżetu państwa projektów z udziałem środków UE). W rzeczywistości – jak podaje Ministerstwo Finansów – polska składka do tej pory wyniosła ponad 65 mld euro. Podane w artykule wartości przepływów finansowych w drugą stronę – z Brukseli do Warszawy – też się nie zgadzają. Kolejna nieprawda tekstu zawarta została w zdaniu: „Państwa, które podobnie jak Polska weszły do Unii w maju 2004, rozwijały się szybciej już przed tą datą”.
W rzeczywistości w ciągu 10 lat przed wejściem do Unii Polska rozwijała się szybciej (średniorocznie 4,6% wzrost PKB) niż w ciągu 10 lat po wejściu (średniorocznie 4% wzrost PKB). Potem było jeszcze gorzej. W latach 2014-2020 średnioroczny wzrost PKB wyniósł 3,3%.
Kto pisze te kłamstwa? To jest poważny serwis? No tak, autorem jest były dziennikarz gazeta.pl i TVN24. I wszystko jasne. Jednak „Rzeczpospolita”, która bezmyślnie i bez sprawdzenia skopiowała te nieprawdziwe dane pokazuje, jak nisko upadło dziennikarstwo. W polskiej przestrzeni publicznej i medialnych panuje jeden bezkrytyczny, bałwochwalczy zachwyt nad Unia Europejską. Nie wolno jej krytykować. Jednym z istotnych elementów propagandy są te właśnie miliardy z Brukseli, o istnieniu których nie tylko ciągle głoszą politycy i dziennikarze, ale przede wszystkim mają przypominać unijne tablice przy każdej inwestycji na co drugim rogu ulicy. Już w przedszkolach i szkołach opowiada się dzieciom, że wszystko mamy dzięki Unii. Propaganda pierze tak umysły, że ludzie przestali umieć liczyć pieniądze, przestają zachowywać się racjonalnie, a przed Brukselą stają na baczność. Bezrefleksyjnie powtarzają po politykach i dziennikarzach – zarówno reżimowych, jak i opozycyjnych – ile Polska skorzystała na członkostwie w Unii, a jednocześnie wad nie widzą żadnych.

Ukrywane skutki dotacji

W rzeczywistości większość tych – mniej lub bardziej sensownych – tzw. unijnych inwestycji sfinansowaliśmy sobie sami. Gdyby podobne tablice stały przy wszystkich inwestycjach zrealizowanych w Polsce, a nie tylko tych z udziałem unijnych pieniędzy, to byłoby ich dziesięć razy więcej! Taka jest relacja wartości wszystkich inwestycji zrealizowanych w Polsce na przestrzeni lat (publicznych i prywatnych) do wartości unijnych dotacji dla Polski. Ale o tym się nie mówi. Podobnie jak nie mówi się również o tym, że skutkiem wdrażania skrajnie szkodliwej unijnej polityki energetyczno-klimatycznej będzie zarżnięcie polskiej gospodarki. I żadne dotacje ani pieniądze z unijnego Funduszu Odbudowy tu nie pomogą.

Jakie są ukrywane skutki absorpcji unijnych pieniędzy? Przede wszystkim katastrofalny wzrost zadłużenia samorządów, które zwiększyło się z 16,5 mld zł w 2003 roku do 88,4 mld zł w na koniec pierwszego kwartału 2021 roku. Oznacza to wzrost aż o 435%! Zachodniopomorska gmina Ostrowice już z tego powodu zbankrutowała. Kilka następnych czeka w kolejce. Do tego dochodzi gigantyczny wzrost biurokracji, którą trzeba utrzymywać. Swego czasu „Rzeczpospolita” – kiedy jeszcze była wiarygodnym źródłem informacji – podawała, że tylko z podziału i obsługi unijnych dotacji utrzymuje się w Polsce 200 tys. dobrze opłacanych osób. Tych danych nie znajdziemy na niebieskich tablicach propagandowych.

Propaganda wiecznie żywa

Już wkrótce częściowo z unijnych dotacji zafundujemy sobie multimedialne autostrady i drogi ekspresowe. 272,8 mln zł (w tym 123,3 mln zł unijnego dofinansowania, czyli 45%) będzie kosztowało wybudowanie systemu, dzięki któremu kierowcom zostaną udostępnione informacje o warunkach ruchu i czasach podróży, sieci drogowej, zdarzeniach drogowych, pogodowe oraz obszarowe i korytarzowe zarządzanie ruchem, dynamiczne wyznaczanie objazdów, inteligentne i bezpieczne parkingi. Większość z tych informacji każdy kierowca znajdzie w swoim smartfonie za darmo. Czy więc tego typu inwestycje nie są marnotrawieniem kapitału i potencjału rozwojowego? Chyba nikt nie sądzi, że kraj na dorobku szybciej się rozwinie i wzbogaci, jeśli kupi sobie za granicą (w tym wypadku GDDKiA powierzyła budowę systemu hiszpańskiej firmie Alumbrados Viarios Sociedad Anonima S.A.) drogie zabawki?

Prounijna propaganda nie skończyła się w 2003 roku, kiedy euroentuzjaści wygrali referendum w sprawie wejścia Polski do Unii Europejskiej. Wraz z rozwinięciem systemu dotacji sięga granic absurdu. Mało kto zauważa śmieszność prounijnych klakierów i to, że ich zachwyt mija się z rzeczywistością. To już niewielu obchodzi. Informacja poszła w eter, nikt jej nie sprawdza ani nie podważa, więc wszyscy już wiedzą, jaka ta Unia jest wspaniała, a najgorsze, co może nas czekać, to wystąpienie z niej. No bo przecież deszcz unijnych miliardów euro, który na nas bez przerwy spływa… Za darmo. Wyłącznie z dobroci serca pana wojewody… tfu, oczywiście przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen.

PODOBNE ARTYKUŁY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -
Google search engine

POPULARNE

OSTATNIE KOMENTARZE